Tuesday, 10 July 2012

Batu Caves czyli dzieci są jak bogowie


Najpierw sprawy organizacyjne: jutro planujemy wyjazd z Kuala Lumpur więc rezerwujemy hotel w Malace i kupujemy bilet na autobus.  Potem ruszamy do parku motyli.  Piękne okazy, wielkie jak wróble, latają po niewielkim parku, starannie utrzymanym, ze stawami i mostkami.  Do tego kraby w akwariach, w stawach rybki i żółwie (w tym żółw o świńskim ryjku i żółw sępi [turtle snapping aligator] przypominający dinozaura) oraz parę jaszczurek.  I wystawa zasuszonych okazów tutejszych robali: robal o twarzy człowieka (na skrzydełkach wyraźny wizerunek ludzkiej twarzy), robal-liść, patyczaki i okropne szczypawy.  Brrr.
Szybko mija czas i robi się siódma. Zamykają, a my zastanawiamy się co robić dalej z tak pięknie rozpoczętym popołudniem.  Trochę późno na zwiedzanie, a my sie dopiero rozkręcamy.  Pomaga hinduski taksówkarz sugerując Jaskinie Batu (Batu Caves) z olbrzymim złotym posągiem hinduskiego bóstwa Muruga (zwanego też Lord Subramanian). Otwarta do późna.  To już poza obrębem administracyjnym Kuala Lumpur, w Selangor, ale dajemy się namówić.  I nie żałujemy.  Wprawdzie, żeby wejść do świątyni trzeba pokonać 272 stopnie, ale widok statuetki jest imponujący.

Atmosfera też fantastyczna, nasze nieochrzczone dzieci zostaną naznaczone czerwoną kropką na czole – na pewno zyskają przychylność hinduskich bóstw.  



W drodze hinduski taksówkarz śmieje się z gaworzącego Aleksa i mówi: „według hinduskiego przekonania dzieci są jak bogowie.  Mają czyste serca i nie kłamią”.  No coś w tym jest.  Może i nie kłamią, ale czasem ryczą....

Muszę jednak przyznać, że podróż z dziećmi otwiera wiele drzwi.  Wszyscy się do nas uśmiechają, nikt nie protestuje przeciwko robieniu zdjęć.  A kiedy byliśmy wczoraj na kolacji w hinduskiej restauracji podszedł do nas kelner i chciał potrzymać Aleksa, żebyśmy mogli spokojnie zjeść.  

A Aleks nie daje nam spać w nocy, ale poza tym wydaje się dość zadowolony z życia.  Spędza całe dnie (to znaczy, hm, popołudnia na razie) w nosidełku na brzuchu taty, posypia, przygląda się światu.  Je z apetytem i regularnie serwuje nam pełne pieluchy.  Wygląda zdrowo i wesoło.

No comments:

Post a Comment