Friday, 27 July 2012

Rezerwat słoni (Panang) i Chinatown w KL

Trochę byczenia się w hotelu o poranku i koło jedenastej ruszamy z dość prostym planem: zjeść szybkie śniadanie i na dwunastą wrócić pod hotel, gdzie jesteśmy umówieni z naszym chińskim taksówkarzem. Ma nas zawieźć do rezerwatu słoni. Plan w sprawie śniadania dość prosty w sumie, ale okazuje się, że wcale nie taki łatwy do zrealizowania. W końcu jest ramadan! Krążymy chwilę po okolicy i w końcu dajemy za wygraną: wydaje się, że jedynym lokalem gdzie można tu coś zjeść jest McDonald’s. Daniel oczywiście zachwycony. 

Rezerwat słoni jest oddalony o jakieś 100 km od KL (jest w Kuala Gandah Lanchang, Pahang). Wielka atrakcja dla Daniela, dla nas … hm.  W Laosie wsiedliśmy na słonie, odbyliśmy godzinną przechadzkę po lesie (każdy na „swoim” słoniu, łącznie z wejściem na słoniu do rzeki).  Tutaj stoi kolejka, żeby wejść na słonia i zrobić małe kółko.  Potem następna kolejka, żeby usiąść na chwilę na słoniu w rzece i zrobić sobie na nim zdjęcie. Biedny słoń. Siedzę w cieniu z Aleksem i przyglądam się tej „przygodzie”. Wdaję się w miłą pogawędkę z polską rodzinką z Wrocławia.  







Prawdziwa przygoda czeka nas w drodze powrotnej. Nasz taksówkarz spotkał jakiegoś kumpla i teraz wyciska wszelkie siły ze swojego zdezelowanego protona (marka większości taksówek w Malezji), aby go dogonić. Samochód zaczyna się grzać.  Zwalniamy, wreszcie zatrzymujemy się przy straganie z durianami.  Wreszcie mamy okazję spróbować ten słynny owoc. Bleee. Nie polecam. 


Ale wracając do naszego nieszczęsnego taksówkarza, okazuje się, że poszła jakaś rurka od chłodnicy. A jesteśmy jeszcze z 50 kilometrów od KL, na poboczu trasy szybkiego ruchu.  Przy tym nieszczęsnym straganie z durianami.

Cóż, nie będziemy tu tak sterczeć, autostopu całą rodziną jeszcze nie próbowaliśmy, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Nie mija dziesięć minut, a zatrzymuje się nam Hindus jadący półciężarówką. Pakujemy się wszyscy do szoferki i szczęśliwie docieramy do stacji kolejki KL. 



Kolacja w Chinatown (da się jeść pałeczkami trzymając jednocześnie niemowlę i karmiące je butelką!) i dość wrażeń na dzisiaj. 

No comments:

Post a Comment