Monday, 16 July 2012

Dzień bez programu i bez pośpiechu


Jak wspomniałam o mało nie spóźniliśmy się na śniadanie przez najmłodszego śpiocha.  Ale dziś się nigdzie nie spieszymy. Jest poniedziałek, w poniedziałki nieczynna jest fabryka herbaty więc zwiedzanie herbacianych plantacji odkładamy na jutro.  A dziś leniwy spacer po okolicy. Dość szybko zresztą zawracamy, bo ścieżka śliska i kamienista (Javi z Aleksem w nosidełku o mały włos się nie wywalił), a na dodatek zaczyna lać. A Daniel bez kurtki przeciwdeszczowej.  Rano Javi mu mówił: Daniel weź kurtkę. Nie chcę. Weź ortalion, bo zmokniesz. Nie szkodzi, mnie to nie przeszkadza.  Wrrrr.  Upór ośmiolatka. 



Wracamy do hotelu podsuszyć się trochę. Javi wypróbowuje zakupione na targu w Malace „ear candles” (wynalazek para medycyny chińskiej – świece, które wstawia się do ucha i które mają usunąć wszelkie stresy i dolegliwości).  Hm, teoretycznie zabieg należy przeprowadzić w atmosferze relaksu.  Z dwójką dzieci w pokoju wymóg ten jest nie do spełnienia.  

Kolacja w „Maybrown” – fast food orientalny.  Aleks marudzi okropnie, a na koniec odwala grubszą robotę.  Udajemy się zespołowo do toalety, żeby go szybko i sprawnie przewinąć, jak w Ipoh w chińskiej knajpie, a tu dzonk! Turecki kibelek!  Nie ma gdzie rozłożyć naszego przenośnego przewijaka. To ci dopiero wyzwanie dla rodziców. Dobrze, że jesteśmy niedaleko hotelu, wracamy przewinąć go w pokoju. 

Dzieć zasypia po krótkim gaworzeniu w swoim namiociku i śpi od 23 do 9 rano. Ha, takie życie to rozumiem!

Dodam jeszcze, że Daniel okazał się nadspodziewanie dobrym opiekunem Aleksa. Kocha go ogromnie i ma do niego niewyczerpaną cierpliwość i nieskończone pokłady ciepła i serdeczności. Kiedy już nie wyrabiamy i warcząc przekazujemy sobie ryczący pakunek rzucając: „teraz Ty się nim zajmij”, zgłasza się Daniel i momentalnie zamiast podkówki na twarzy Aleks zakwita szeroki uśmiech. Daniel gada do niego nieustannie, zasypuje całusami i komplementami: „Jaką ma piękną buzię mój braciszek, jak go strasznie kocham, to mój najlepszy przyjaciel. Będzie mądry jak Einstein".  

I Aleks odwzajemnia wszystkie te uczucia i serdeczności, niezmiennie rozchmurza się na widok Daniela i patrzy w niego jak w obrazek.  Nie wiem co byśmy zrobili bez Daniela i jego niezwykłego zacięcia opiekuńczego i talentu do uspokajania i zabawiania Małego. 


No comments:

Post a Comment