Saturday, 28 July 2012

Goodbye Malaysia, goodbye KL


Ostatni dzień wakacji. Zaczynamy od poszukiwania świątyni Sikhów.  Na mapie wydaje się niedaleko i jak zwykle zleźliśmy się jak frajerzy w tym upale zamiast wziąć taksówkę i podjechać na miejsce. Już prawie traciliśmy nadzieję, że znajdziemy to miejsce, ale się udało.  W świątyni czeka nas bardzo miłe przyjęcie.  Jeden z guru, pochodzący z Indii, oprowadza nas i opowiada o ich religii, Złotej Świątyni w Amritsarze w  Pundżabie i tutejszych wyznawcach. Układ świątyni jest trochę nietypowy: obszerna sala modlitwy znajduje się na pierwszym piętrze, a na parterze… ogromna stołówka. Po modlitwie wierni schodzą tu na wspólny posiłek. Teraz nie ma zbyt wielu ludzi, ale kuchnia działa i  zostajemy zaproszeni do skosztowania hinduskich dań. Takich propozycji to my nigdy nie odrzucamy.





Posileni ruszamy ku kolejnej świątyni. Teraz naszym celem jest położona na wzgórzu buddyjska świątynia Thean Hou (tym razem bierzemy taksówkę).  



Stąd już tylko udajemy się na Central Market, kupujemy parę pamiątek i … to już naprawdę ostatnie chwile w gościnnej Malezji. Jeszcze tylko kolacja w znanej nam już hinduskiej restauracji w Little India i czas się pakować. Jutro rano nas długi dzień.  Dłuższy o sześć godzin ze względu na różnicę czasu między Kuala Lumpur i Madrytem. Terima Kasih. 

No comments:

Post a Comment